– Jesteśmy
tutaj przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, bo mamy dość
szkoły, która opiera się na naszym entuzjazmie, na naszym
zaangażowaniu, na zapale setek tysięcy pracujących nauczycieli.
Jesteśmy przeciwni temu, żeby budować polską edukację bez
odpowiedzialności ze strony państwa za tę najważniejszą
dziedzinę życia społecznego – mówił Sławomir Broniarz, prezes
ZNP podczas ogólnopolskiej manifestacji nauczycieli i pracowników
oświaty zorganizowanej przez Związek w poniedziałek przed
Kancelarią Premiera. – Szkoła nie może działać według zasady,
że „jakoś to będzie”, a nauczyciele dadzą radę. Tak,
nauczyciele sobie radzą. Ale państwo nie może budować
systemu edukacji na założeniu, że nauczyciel zawsze zrobi więcej,
dłużej i własnym kosztem! – podkreślił.
W
przededniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego przed KPRM protestowało
ponad dwa tysiące nauczycieli oraz pracowników oświaty.
Postulaty
nadal aktualne
Domagali
się od rządu uchwalenia obywatelskiej inicjatywy ZNP „Godne
płace…”, która zakłada powiązanie płac nauczycieli z
przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce; 15-proc. podwyżki
wynagrodzeń w 2027 r., a nie waloryzacji płac na poziomie 3 proc.,
zmian w pragmatyce zawodowej dotyczących m.in.: świadczeń
kompensacyjnych, postępowań dyscyplinarnych, awansu zawodowego,
rozliczania godzin nadliczbowych i pracy podczas wycieczek szkolnych,
podniesienia prestiżu zawodu nauczyciela.
Delegacja
kierownictwa ZNP złożyła w KPRM petycję z postulatami środowiska.
Manifestację i postulaty ZNP wsparły m.in. OPZZ, branża
Usługi Publiczne OPZZ, Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki OPZZ,
Akcja Uczniowska i Polskie Towarzystwo Fizyczne.
Zgromadzenie
trwało dwie godziny (11:00-13:00). Tłum protestujących zajął pas
zieleni i chodnik między głównym wejściem do KPRM a Łazienkami.
Od siedziby premiera manifestujących odgradzał kordon policji oraz
ulica Aleje Ujazdowskie. Funkcjonariusze pilnowali, by manifestujący
nie zakłócali ruchu drogowego.
Już
na godzinę przed początkiem protestu zaczęli się gromadzić
pierwsi jego uczestnicy zaopatrzeni w związkowe flagi, transparenty,
parasole, kamizelki, gwizdki, trąbki, wuwuzele i… czerwone kartki.
Na dwóch dużych telebimach wyświetlano m.in. fragment wystąpienia
premiera Donalda Tuska wygłoszonego podczas XLIII Krajowego Zjazdu
Delegatów ZNP w listopada 2024 roku.
Szef
rządu powiedział wówczas m.in.: „Przyspieszymy prace nad
projektem obywatelskim. Nie będzie już zwłoki”. Na scenie
ustawiono też „licznik mrożenia” projektu „Godne Płace”
informujący, że projekt już 1747 dni czeka na procedowanie.
Manifestację
rozpoczął Grzegorz Gruchlik, wiceprezes ZG ZNP, przewodniczący
zgromadzenia, który powitał zgromadzonych i przedstawił ważne
zasady organizacyjne. Nad bezpieczeństwem zgromadzonych poza policją
czuwała służba porządkowa w żółtych kamizelkach.
Zgromadzenie
prowadzili ze sceny Aneta Mastalerz, prezes Okręgu Śląskiego ZNP
oraz Marek Ćwiek, prezes Okręgu Łódzkiego ZNP. – Zróbmy hałas,
niech wszyscy nas usłyszą! – zagrzewali.
– Członkowie
Związku Nauczycielstwa Polskiego i przyjaciele naszej organizacji
przyjechali z całej Polski, by przypomnieć rządowi i politykom o
niespełnionych obietnicach i walczyć o godne płace. Dość
zwlekania. Czas wreszcie dotrzymać słowa. Witamy reprezentacje 16
okręgów Związku Nauczycielstwa Polskiego, Rady Szkolnictwa
Wyższego i Nauki, przedstawicieli nauczycieli, pracowników
administracji i obsługi i ich rodzin. Wspiera nas Ogólnopolskie
Porozumienie Związków Zawodowych. Są z nami przedstawiciele
wymiaru sprawiedliwości RP i innych związków z branży usług
publicznych – mówiła Aneta Mastalerz.
W
proteście wzięli udział nauczycielki i nauczyciele zrzeszeni
we wszystkich 16 Okręgach ZNP. Przyjechali z całej Polski.
Prowadzący czytali transparenty i witali ze sceny kolegów i
koleżanki ze struktur ZNP reprezentujących m.in. Oławę, Końskie,
Grójec, Łazy, Łódź Bałuty, Radomsko, Centralny Klub Młodego
Nauczyciela, Jędrzejów, Będzin, Radom, Czeladź oraz wiele, wiele
innych.
– Nie
wszyscy mogli dojechać do Warszawy przez przygotowania do nowego
roku szkolnego, ale na pewno są z nami – wskazywał Marek
Ćwiek.
„Godne
płace, nie jałmużna”
Zgromadzeni
skandowali m.in.: „Politycy do tablicy, dotrzymajcie słowa”,
„Dość obietnic, czas na czyny”, Grzecznie to już było!”,
Politycy, dotrzymajcie słowa!”, „Gdzie są godne płace?”,
„Nasze prawa, wspólna sprawa”, „Domagamy się godności” ,
„Szanujcie polskich nauczycieli”, „Godne płace, nie jałmużna”.
Prowadzący
wyczytywali ze sceny poszczególne obietnice złożone nauczycielom
przez polityków obecnej koalicji rządzącej, a tłum odkrzykiwał:
„Obietnice bez pokrycia”. Co jakiś czas wznoszono też w górę
czerwone kartki kierowane pod adresem rządzących. Na
transparentach i plakatach widniały m.in. hasła: „Lekarze są na
plus, pielęgniarki na plus, a my?”, „Nauczyciele potrzebują
podwyżek płac, a nie propagandy sukcesu”, „Jedynka dla rządu”,
„Spójrz Donaldzie, jak spada wam poparcie”, „Chcemy konkretów,
mniej negocjacji”, „Nie chcemy kolejnego roku uciekania od płacy
minimalnej”, „1700 powodów do wstydu”.
– Jesteśmy
tutaj, aby po raz kolejny powtórzyć decydentom na różnych
szczeblach, że edukacja nie jest kosztem. Edukacja jest inwestycją.
Najlepiej opłacalną inwestycją w młodego człowieka. Jesteśmy
tutaj, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, bo mamy dość
szkoły, która opiera się tylko na naszym entuzjazmie, na naszym
zaangażowaniu, na zapale setek tysięcy pracujących nauczycieli –
mówił m.in. w swoim wystąpieniu prezes ZNP Sławomir
Broniarz. Zaznaczył, że bez dobrej szkoły, bez dobrze
wykształconych młodych ludzi nie ma nowoczesnej gospodarki. – Bez
nauczycieli nie ma dobrej szkoły, bo wszystko w szkole zaczyna się
od nauczyciela – podkreślił.
– Dlatego
dzisiaj wywołujemy polityków do tablicy, szczególnie tych, którzy
w 2023 r. podpisali się pod deklaracją Związku Nauczycielstwa
Polskiego związaną z naszą inicjatywą obywatelską, z inicjatywą
pod hasłem „Porozumienie na rzecz edukacji. Walki o dobrą pracę
i godziwe warunki finansowania nauczycieli” – mówił Sławomir
Broniarz.
Zauważył,
że ci politycy są dzisiaj rządzącymi, a wówczas zobowiązali się
do powiązania systemu wynagradzania nauczycieli ze średnim
wynagrodzeniem w gospodarce, co jest istotą inicjatywy obywatelskiej
ZNP.
– Podpisali
takie porozumienie, podpisali list intencyjny, zobowiązali się,
obiecali. I co z tego? To jest kolejna niezrealizowana obietnica –
powiedział. – Dlatego jesteśmy tutaj i mówimy wyraźnie: dość
obietnic, czas na ustawę, czas na godne płace nauczycieli –
dodał. Podkreślił, że wynagrodzenia nauczycieli muszą być
jasne, stabilne, przewidywalne, oparte o średnie wynagrodzenie w
gospodarce. – Nie mogą być oparte na dobrej woli tego czy
kolejnego ministra. Nie może być nasza płaca zależna od tego, ile
pieniędzy zostaje w budżecie. Nie może być tak, że będzie ona
zależna od politycznej, przedwyborczej kalkulacji. Chcemy
rozwiązania systemowego – wskazał.
„Misją
garnków nie napełnimy”
Zauważył,
że nauczyciele stale słyszą o misji, o powołaniu, o szczególnej
odpowiedzialności tego zawodu, ale „misją garnków nie napełnimy,
pasją tych rachunków nie zapłacimy”. – Musimy mieć godziwe
wynagrodzenie, które pozwoli nam utrzymać siebie i nasze rodziny –
dodał.
Zaznaczył,
że niska wysokość wynagrodzeń nauczycieli jest tym, co powoduje,
że doświadczeni nauczyciele odchodzą z zawodu, a młodzi nie
podejmują pracy. Stąd braki kadrowe w systemie.
Przypomniał,
że od 1 września do szkół wkracza reforma programowa „Kompas
Jutra”. – Tej reformy nie robi Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Reformę robią nauczyciele w klasie, nauczyciel, który staje przed
dzieckiem i ma wdrożyć coś, do czego nie jest przekonany, do czego
nie jest należycie wyposażony. Ma wdrożyć coś, czego być może
także nie popiera (…). Żadna reforma nie powiedzie się bez
przekonanych do tej reformy nauczycieli, bo to na naszych barkach
spoczywa realizacja tego przedsięwzięcia – zauważył Broniarz.
– Chcę
wyraźnie powiedzieć w imieniu nas wszystkich: nie jesteśmy wrogami
zmian, nie jesteśmy przeciwnikami zmian, jesteśmy wrogami i boimy
się złych zmian, zmian niepotrzebnych polskiemu systemowi edukacji,
zmian źle przygotowanych, zmian wdrażanych na chybcika, zmian
wdrażanych po to, tylko żeby było, żebyśmy pokazali, że coś
robimy. Takich zmian polska szkoła nie oczekuje – powiedział
prezes ZNP.
– Chcemy
szkoły przewidywalnej. Chcemy szkoły, gdzie coś będzie właściwie
zaplanowane, będzie pilotaż (…), będzie poddane ewaluacji. I
wtedy wspólnie zastanowimy się, czy to należy wdrożyć i zmienić
cały system, czy to są tylko i wyłącznie projekty, których
szkoła nigdy nie chciała i nie potrzebuje. Bo bez dyskusji z
nauczycielami, bez przekonania tych, którzy mają to realizować,
nie powiedzie się żadna zmiana – zaznaczył.
Potrzebny
jest program „SAFE dla edukacji”
– Kilkakrotnie
padło tu dzisiaj zdanie, że nadszedł czas na uchwalenie inicjatywy
obywatelskiej „Godne płace”. Otóż, nie. To jest najwyższy
czas! Już, teraz, natychmiast! – wzywała Urszula Woźniak,
wiceprezes ZG ZNP.
– Państwo
nie może budować systemu na złożeniu, że nauczyciel utrzyma się
dopiero wtedy, gdy do jednego etatu dołoży tule godzin ile zdoła
udźwignąć – podkreśliła. – Nie domagamy się specjalnego
traktowania, domagamy się spełnienia obietnic i wynagrodzenia które
pozwala godnie żyć pracując na jednym etacie. Najwyższy czas na
podwyżkę a nie waloryzację.
– Premier
proponuje wprowadzenie limitów dla wynagrodzeń lekarzy
zatrudnionych na kontraktach i mówi: „16-krotność minimalnego
wynagrodzenia, biedy nie będzie”. A nauczyciel dyplomowany ze
wszystkimi dodatkami zarabia 1,6 minimalnego wynagrodzenia. Bieda
jest panie premierze! Bieda jest – przekonywała. – Ale tak
szczerze mówiąc, mamy dość nieustannego
upominania się o wzrost wynagrodzeń. To jest żenujące i
poniżające. I nie buduje prestiżu zawodu nauczyciela –
zwracała uwagę.
– Przeczytałam
wywiad z wiceprezydentem Wrocławia i przyznaję mu rację. Potrzebny
jest program „SAFE dla edukacji” – zaznaczyła Urszula Woźniak.
– Powiedzieć, że nauczyciele są rozczarowani to mało. Są
wkurzeni! Nie tak miało być.
Arkadiusz
Boroń, prezes Okręgu Małopolskiego ZNP, prezentował wykres z
wynagrodzeniami nauczycieli na przestrzeni lat. –
Potrafimy liczyć i odróżniać prawdę od propagandy – nawiązał
do słów wiceminister edukacji Katarzyny Lubnauer. Krytykował przy
okazji narrację MEN o zarobkach nauczycieli, która jest dość
podobna niezależnie czy rządzi nim Przemysław Czarnek czy Barbara
Nowacka. Za każdym razem przedstawiciele resortu próbują
udowadniać, że w skali kilkuletniej „skumulowane” podwyżki
przełożyły się na znaczny wzrost wynagrodzeń.
Monika
Derwisz, przewodnicząca Centralnego Klubu Młodego Nauczyciela,
wskazywała, że młody nauczyciel nie może być pracownikiem
drugiej kategorii.
– Dziś
powtarzamy to jeszcze głośniej: młody nauczyciel to nie problem,
który trzeba przeczekać. To człowiek, którego trzeba zatrzymać w
szkole. Bo my naprawdę chcemy tu być. Chcemy uczyć. Chcemy
rozwijać naszych uczniów. Chcemy tworzyć nowoczesną, mądrą i
otwartą szkołę. Ale żeby zostać w zawodzie, potrzebujemy
czegoś więcej niż powołania. Potrzebujemy godnej pensji.
Stabilnego zatrudnienia. Szacunku. Czasu na pracę z uczniem.
Realnego wsparcia na początku drogi zawodowej – wskazała.
OPZZ
: To nie jest tylko protest nauczycieli
– Jesteśmy
dziś pod kancelarią premiera bo politycy wreszcie muszą usłyszeć
głos ludzi pracy – mówił Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ.
– Dotrzymajcie słowa. Dziś ZNP upomina się o godne płace, o
szacunek, o prestiż, upomina się o rozwiązania, które były
obiecane ale zbyt długo leżą w sejmowej zamrażalce. Ale
dzisiejszy protest to nie tylko protest nauczycieli, to jest protest
wszystkich tych którzy wierzą, że dobrze wynagradzani pracownicy
to warunek sprawnego państwa – mówił.
– Solidaryzujemy
się z waszymi postulatami, bo są one niemal identyczne jak nasze –
tłumaczyła Elżbieta Aleksandrowicz, przewodnicząca branży usługi
publiczne OPZZ. – Pamiętam, że kiedyś mówiono: „Ucz się bo
będziesz nikim w Polsce”. Dzisiaj często od młodych ludzi
słyszę: „Ucz się bo miejsca w Sejmie dla wszystkich nie
starczy”. Wystawia to jednakową ocenę wszystkim politykom.
Piotr
Gościniak, członek ZG ZNP i prezes ZNP w Lesznie, opowiadał o
stanie dialogu w oświacie na przykładzie prac grup roboczych
działających w ramach zespołu ds. pragmatyki zawodowej powołanego
z inicjatywy Związku przy MEN. Niestety – jak przypomniał –
żadne prace od dawna się nie toczą a grupy robocze de facto
przestały funkcjonować.
– Cała
nasza praca została praktycznie zmarnowana. Czujemy się oszukani i
zdradzeni. Dlatego, że politycy którzy występowali z tymi hasłami
bardzo często tutaj z nami stali. Gdzie oni teraz są? Dlaczego nie
ma posłanek, ministry, nie ma działaczek lewicowych?
Zostaliśmy sami. Okazało się, że traktowali nas tylko jako tło
dla swoich wystąpień politycznych – ocenił i ostrzegł
rządzących, że stracą władzę jeśli nie wrócą do rozmów.
W
imieniu środowiska akademickiego głos zabrał dr Janusz Szczerba,
prezes RSzWiN ZNP.
– Mamy
te same zbieżne postulaty, ale pozwólcie że zwrócę się do pana
premiera. Zniszczenie jakiegokolwiek narodu nie wymaga użycia bomb
atomowych, czy rakiet dalekiego zasięgu. Wystarczy obniżyć nakłady
na edukację, w tym szkolnictwo wyższe i naukę, aby spadła jakość
kształcenia. Wtedy pacjenci umierają przez źle wykształconych
lekarzy. Budynki rozpadają się przez takich inżynierów. Pieniądze
są marnowane przez takich ekonomistów i księgowych. Sprawiedliwość
nie istnieje przez takich prawników i sędziów. System upada przez
takich ustawodawców. Upadek edukacji to upadek narodu. Panie
premierze, przykro mi, że muszę panu cytować słowa, które
zostały zapisane 20 lat temu na murze jednego z uniwersytetów w
Johannesburgu, w RPA – ostrzegł rządzących.
Delegacja
kierownictwa ZNP złożyła w KPRM petycję z postulatami środowiska.
Petycję odebrał szef KPRM Jan Grabiec. W spotkaniu – jak
poinformował prezes ZNP – uczestniczyła też ministra edukacji
Barbara Nowacka. Wcześniej petycję odczytała ze sceny Małgorzata
Kowzan, prezes Okręgu Wielkopolskiego ZNP
„Domagamy
się wprowadzenia systemowego rozwiązania, które sprawi, że płace
nauczycieli nie będą pozostawały w tyle za zarobkami innych grup
zawodowych. Dzisiaj różnica między wynagrodzeniem zasadniczym
nauczyciela początkującego a płacą minimalną w kraju wynosi
jedynie 502 zł. Obecnie przeciętne wynagrodzenie w kraju jest aż o
2,8 tys. wyższe niż wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela
dyplomowanego. Chcemy, aby zarobki nauczycieli były porównywalne do
zarobków w gospodarce. Po raz kolejny przypominamy: Nauczyciele to
dobrze wykształceni profesjonaliści wykonujący odpowiedzialny
społecznie zawód! Chcemy zarabiać adekwatnie do wysokiego poziomu
kompetencji, zakresu odpowiedzialności i znaczenia naszej pracy dla
przyszłości kraju!” – napisano m.in. w petycji.
Wskazano
w niej, że dzisiaj system edukacji w Polsce funkcjonuje w stanie
permanentnej zmiany i chronicznego przeciążenia nauczycieli i
nauczycielek. „Jeśli system nie przejmie odpowiedzialności za
poprawę warunków pracy i płacy, polskiej szkole grozi głęboka
zapaść jakościowa wynikająca z wypalenia tych, którzy w niej
pozostali” – wskazano.
(GN)